Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 listopada 2015

Koty i niemowlę - pół roku później


Marcysia, Staś i Olek żyją obok siebie już pół roku. Zdecydowanie ten czas w ich relacjach nazwać można nudnym. Ale już za moment będzie ciekawie - czuję to!

czwartek, 28 maja 2015

Nas pięcioro - czyli noworodek i dwa koty

Przez całą ciążę zastanawiałam się, jak na nowego członka rodziny zareagują nasze koty. Pisałam Wam o naszych przygotowaniach w tym temacie i m.in. o oduczaniu kotów wchodzenia do łóżeczka. Tak naprawdę jednak do momentu pojawienia się Aleksandra w domu nie wiedziałam, jak będzie wyglądać nasze życie w piątkę. 

Po ponad tygodniu od powrotu ze szpitala muszę powiedzieć, że jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. 



Kiedy tylko Olek pojawił się w domu, kocury zainteresowały się tematem i oczywiście musiały go obwąchać. I w sumie od razu przyjęły go jak coś 'normalnego'. 

Pierwszego dnia w domu Olek był trochę niespokojny, więc postanowiliśmy, że pierwszą noc w nowym miejscu Oluś spędzi ze mną w łóżku, a Marcin z kotami prześpi się w salonie (i przy okazji odeśpi noce spędzone z nami w szpitalu). Drzwi do sypialni były więc zamknięte i koty nie miały do nas wstępu - choć nad ranem, jak karmiłam małego, to miały ochotę do nas dołączyć. 

W kolejnych dniach planowaliśmy spać osobno - tzn. my w trójkę w sypialni, a koty osobno. Bałam się jednak takiego rozwiązania z jednego powodu - do tej pory nasze koty spały zawsze z nami (Marcysia na poduszce nad naszymi głowami, Staś gdzieś w nogach), a kiedy już je wyganialiśmy z sypialni, to po jakimś czasie Marcyśka zaczynała skakać na klamkę próbując otworzyć drzwi, a Staś stał pod drzwiami i płakał. Domagające się wejścia do sypialni koty w połączeniu z budzącym się co trochę niemowlakiem to już chyba byłoby za dużo!

Po rozmowie z dziewczyną z ciążowego forum, która ma kilka dni starszego syna i również dwa koty, postanowiliśmy drugiej nocy zaryzykować. Drzwi do sypialni zostały otwarte, Olek spał w swoim łóżeczku,  a my w naszym łóżku. Z kotami. I co? I nic. Kocury nie pchają się do Olka, wolą spać z nami. One są szczęśliwe i my też jesteśmy szczęśliwi :) no i tak sobie teraz śpimy w czwórkę, a nad ranem - w piątkę :)

W ciągu dnia koty śpią w swoich miejscówkach, Olek - w łóżeczku albo wózku. Podczas karmienia czasem koty podchodzą i przyglądają się Olkowi, nie odstrasza ich jego płacz (choć Olek naprawdę rzadko płacze). Póki co raz Marcyśka położyła się przy Olusiu w jego nogach - ale podejrzewam że zrobiła to tylko dlatego, że przy Olku akurat siedział Marcin, a ona jest w nim zakochana - więc chcąc być bliżej swojego Pana zaryzykowała skopanie przez Olka ;)

Jak będą dalej przebiegać relacje niemowlak - koty? Na pewno będę informować!

środa, 29 kwietnia 2015

Oduczamy koty wchodzenia do łóżeczka - podsumowanie eksperymentu

Kilkanaście dni temu pisałam o tym, jak postanowiliśmy oduczyć nasze koty wchodzenia do łóżeczka - o TUTAJ. W skrócie: okleiliśmy materac i przewijak dwustronną taśmą klejącą. 

Taśmę zostawiliśmy na ponad 10 dni. W tym czasie nasze kocury kilka razy zaliczyły wizytę w łóżeczku - co widać było po śladach sierści na taśmie. Uczucie, które je wtedy spotkało, widocznie do najprzyjemniejszych nie należało (chociaż taśma mocna nie była), bo próby wchodzenia do łóżeczka szybko się skończyły. W późniejszych dniach kilka razy widziałam, jak kocury spacerują po krawędzi łóżeczka - zachowywały się wtedy jakby chodziły po linie w cyrku, szły wolniutko i ostrożnie - byle tylko nie wpaść do środka ;)

Wczoraj postanowiłam w końcu ściągnąć taśmę, a na materac założyłam prześcieradło. Koty oczywiście towarzyszyły mi przy ubieraniu łóżeczka, ale żaden nie odważył się wskoczyć do środka. Od tamtej pory drzwi do sypialni są cały czas otwarte, ale koty łóżeczkiem nie są zainteresowane - co najwyżej siadają na szafce obok albo na parapecie. 

Wygląda więc na to, że (odpukać w niemalowane!!!) udało nam się osiągnąć pierwszy mały sukces wychowawczy! Teraz to samo powinniśmy zrobić z wózkiem (który stoi u moich rodziców) oraz... bujaczkiem, który od razu przejęła Marcysia :-)


EDIT: Wieczorem Marcin przywiózł do mieszkania wózek. Taśmy starczyło nam tylko na oklejenie połowy gondoli - ale jak się okazuje, to nie gondola najbardziej spodobała się naszym kotom, do niej Marcyśka wskoczyła tylko raz. Nasz wózek (Bebetto Silvia) ma zapinany na ekspres koszyk... i to właśnie on zachwycił nasze kocury. Odkąd wózek stoi w pokoju, na zmianę koty go okupują i na nim siedzą :D Marcyśka nawet zaliczyła małą przejażdżkę wózkiem po mieszkaniu, siedząc na koszyku :) także kto wie, w przyszłości może będziemy wozić jednocześnie Olka i kota :):)

piątek, 17 kwietnia 2015

Koty w łóżeczku?

Od kilkunastu dni w naszym mieszkaniu stoi nowy mebel: łóżeczko dla Olusia. Póki Olka nie ma jeszcze z nami, łóżkiem interesują się nasze kocury - Staś i Marcysia. 

Tuż po złożeniu łóżeczka najciekawsze dla kotów okazało się oczywiście pudełko. Marcysia do niego weszła, a Stasiek łaził po nim, a więc po Marcysi ;) z uwagi na rozmiar pudła jednak nie zostało ono u nas długo, więc po jego wyniesieniu kocury zainteresowały się łóżeczkiem i położonym na nim przewijakiem. Ponieważ jednak zarówno przewijak, jak i materacyk były zafoliowane, na kotach nie zrobiły wielkiego wrażenia. 

Sytuacja zmieniła się, gdy postanowiłam przymierzyć na łóżeczko wszystkie posiadane przeze mnie drobiazgi - czyli ochraniacze, prześcieradło i bambusową pościel. Jak się okazało (co zresztą wcale nie było dla mnie zaskoczeniem ;)) - mięciutka bambusowa pościel bardzo przypasowała kocurom i od razu wskoczyły do łóżeczka, chcąc poleżeć w królewskich warunkach :-) 

Wszystkie dodatki od razu więc zdjęłam i przez kilka dni łóżeczko stało ofoliowane. Koty czasem po nim łaziły, ale raczej w nim nie leżały - służyło im jedynie do wędrówek. 

Wczoraj postanowiliśmy wykonać kolejny krok. Gdzieś w Internecie znalazłam poradę, aby łóżeczko okleić taśmą dwustronną. Tak też zrobiliśmy: na folii od materaca oraz przewijaka nakleiliśmy paski taśmy dwustronnej. Od razu dodam, że taśma jakoś bardzo mocno nie klei i na pewno żaden kot podczas tego doświadczenia nie ucierpi ;)

Tak wygląda niespodzianka przygotowana dla naszych kocurów :-)

W każdym razie od wczoraj na folii zaobserwowaliśmy kilka malutkich śladów obecności kotów w łóżeczku i na przewijaku. Czy to pomoże w oduczeniu wskakiwania ich do łóżeczka? Okaże się pewnie za kilka dni. Póki co eksperyment trwa :-) a jak dobiegnie końca, to pokażę Wam zdjęcia kącika Olusia. Wczoraj w końcu (wszak szewc bez butów chodzi ;)) Olusiowy kącik wzbogacił się o zestaw poduszek :-)


A wracając jeszcze do tematu kotów - jeśli macie jakieś sprawdzone sposoby na nauczenie kotów jak gdzieś nie wchodzić, to chętnie poczytam ;)

piątek, 3 kwietnia 2015

Tak sobie śpimy

Patrzę na mojego kota Staśka i się nadziwić nie mogę. Ojj chyba będą z Olusiem dobrymi kumplami! :-)

Pisałam już kiedyś, że odkąd zaszłam w ciążę, Stasiek w nocy z poduszki przeniósł się w nasze nogi - i tak zazwyczaj śpi. Ciężko się czasami ruszyć w nocy i zmienić pozycję - bo kot leży. 

Ale ostatnio Staś kładzie się też tuż przy moim brzuchu, a czasami na nim - ja śpię na boku, przytulona do mojej ciążowej poduchy, a Staś kładzie się albo na poduszce, albo wręcz wciska się między brzuszek a poduchę. 

Dzisiaj udało mi się to uchwycić na zdjęciu - tylko jakość kiepska, bo pod ręką miałam tylko telefon, a przecież nie mogłam się ruszyć. No ale Staśka widać, brzuszek też.




Kilkukrotnie zauważyłam też, że tuż po tym, jak Stasiek się kładzie koło brzuszka, to Olek zaczyna kopać - i nieważne czy jest środek nocy, czy już ranek. Wygląda więc na to, że chłopaki się wzajemnie wyczuwają :-)

Ja już kiedyś powiedziałam, że wydaje mi się, że Olek będzie taki jak Stasiek - tzn. równie piękny, jak niedobry ;) no i cóż, chyba to się sprawdzi, skoro już teraz się kumplują ;)

czwartek, 5 marca 2015

Czy ja jestem jakaś dziwna? :-)

Kilka lat temu

Jesteśmy u znajomych, są u nich również ich znajomi z małą córeczką. Dziewczynka śpi w pokoju obok. Co jakiś czas wszyscy do niej zaglądają, żeby sprawdzić czy śpi. Wszyscy oprócz mnie - ja w tym czasie bawię się z kotem znajomym i gadam z nim jak z małym dzieckiem. 

Odkąd pamiętam na Facebooku

Dostaję powiadomienie na Facebooku, że jakiś mój znajomy udostępnił mi coś na mojej tablicy na Facebooku. Na 99% jest to coś związane z kotami - śmieszne zdjęcia, filmiki i grafiki. Ostatnio koleżanka wrzuciła mi taką grafikę:


Wczoraj

Wchodzę do sypialni. Na moim miejscu leży zwinięty w kłębek Stasiek. Jest taki mięciutki i kochany, że nie mogę się powstrzymać. Głaszczę, całuję, przytulam - oczywiście do momentu, aż mu się nie znudzi - wtedy zdarza mu się mnie drapnąć albo pacnąć łapą. Co mnie zbytnio nie zraża, bo za chwilę znowu jest takim słodziakiem, że ja znowu się powstrzymać nie mogę!





Wczoraj patrząc na Staśka zaczęłam się zastanawiać, czy ja jestem jakaś dziwna. I jak się zmieni moje podejście do kotów i dzieci po urodzeniu Olusia. Bo chyba się zmieni, prawda? :-) wtedy będę mieć dwóch słodziaków do przytulania i całowania ;)

poniedziałek, 9 lutego 2015

Jak nasze koty zareagują na Olusia?

Od początku ciąży zadaję sobie pytanie znajdujące się w tytule posta: jak nasze dwa kocury zareagują na małego Olusia?

Nasze kocury to dwa dachowce - blokersy: prawie 5-letnia Marcysia oraz 1,5-roczny Stasiek. Oba koty trafiły do nas z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i mają zupełnie różne charaktery. Marcyśka to mega przylepa, szczególnie zaś uwielbia Marcina i wszystkich facetów. Nawet kiedy mamy dom pełen gości potrafi przychodzić i się przymilać - nie tylko do nas, ale również do nowych osób. A kiedy odwiedzają nas dzieciaki - szczególnie takie biegające i krzyczące, Marcyśka najchętniej chowa się w swoim wiklinowym domku - tam czuje się bezpiecznie i bez problemu pozwala wtedy dzieciakom się głaskać. 

Zamyśłona Marcysia

Stasiek to natomiast mały szatan. Śmieję się, że jest równie piękny, co niedobry. Wspina się po firankach (nawet teraz!), biega jak szalony, a nawet zdarzyło mu się w maju uciec z domu - przez 1,5 doby zwiedzał nasze osiedle, ale ostatecznie stwierdził że nie ma to jak w domu - więc sam wrócił i siedział pod moim autem i płakał :-) generalnie zawsze musi być tam gdzie my - w łazience, ubikacji czy sypialni. Jak nie ma ochoty na przytulanie, to potrafi pacnąć łapą albo drapnąć, ale przychodzi też sam się poprzytulać - i wtedy załącza mu się mega mruczenie. 

Elegancki Stanisław

O tym, jak nasze kocury reagują na dzieci, pisałam już TUTAJ. Dziś odwiedził nas znajomy z półrocznym synkiem Wojtusiem i jak do tej pory to najmłodszy dzieciak, z jakim miały do czynienia nasze kocury. Co na to nasze koty?

Oczywiście zaczęło się od sprawdzenia nosidełka. Stasiek i Marcyśka bo obwąchały i nawet zauważyły, że posiada on funkcję bujania ;) Szybko jednak zostawiły go w spokoju. Wojtusia  z zabawkami rozłożyliśmy na kocu. Kocury krążyły dookoła niego, ale nie zdecydowały się na podejście za blisko - wolały go obserwować z daleka. Za to koty zauważył Wojtek ;) który potrafi się już przewrócić z pleców na brzuszek. No i oczywiście to zrobił, a potem zaczął pełzać w kierunku kotów ;) Kilka razy było baaardzo blisko spotkania - ale kociaki wolały nie ryzykować spotkania.

Ciekawa jestem, jak będą wyglądały relacje kot - dziecko po porodzie. Najbardziej obawiam się spania w łóżeczku - mam nadzieję, że znudzą się nim równie szybko, co dziś nosidełkiem. No ale wierzę, że koty szybko zaakceptują nowego domownika, a Oluś od małego będzie kochał koty równie mocno, jak jego rodzice (i dziadkowie ;))

sobota, 17 stycznia 2015

Nocne rozmowy

Leżymy wieczorem - a właściwie już w nocy - w łóżku. Prawie wszyscy - tzn, ja, ON, Bąbel w brzuchu i Marcyśka. Tylko Stasiek gdzieś biega po domu i spać nie chce.

Bąbel zaczyna delikatnie kopać, o czym mówię JEMU. On raz i drugi dotyka ręką brzucha, ale ruchy są jeszcze dla NIEGO niewyczuwalne.

W końcu ON mówi do brzucha:

- Oluś, kici kici!

No cóż, chyba się tatusiowi coś pokiełbasiło :-)

piątek, 9 stycznia 2015

Koty a ciąża i niemowlęta

Kiedy znajomi i rodzina zaczęli dowiadywać się o ciąży, jednym z pierwszych pytań, jakie słyszałam od ludzi, był: A co teraz zrobicie z kotami??? Na tak zadane pytanie, zawsze odpowiadam: No co, koty nam będą wychowywać dziecko. Albo odwrotnie. 

Praktycznie każdy słyszał, że kot w ciąży to samo zło i że ciężarna w ogóle nie powinna z tymi zwierzętami przebywać, dotykać ich ani przede wszystkim zmieniać im kuwety. O co chodzi?

Chodzi o toksoplazmozę, czyli chorobę pasożytniczą, którą od kotów m.in. można się zarazić, chociaż tak naprawdę źródeł zarażenia jest znacznie więcej i sam biedny kot wcale nie jest tu główną przyczyną. Jest nią bowiem spożywanie zarażonego surowego i niedogotowanego mięsa. Wystarczy więc, że przygotowując obiad w kuchni będziemy mieć do czynienia z kupnym zakażonym mięsem.

Oczywiście same koty też mogą być nosicielami toksoplazmozy - jeśli np. są wychodzące mogą zabić i zjeść ptaka, od którego przejmą bakterie. Wtedy poprzez kontakt z odchodami kota nosiciela można się chorobą zarazić.

Tutaj znajdziecie sporo ciekawych informacji na temat toksoplazmozy. Szczególnie przydatne mogą okazać się zasady higieniczne, które pozwolą uniknąć zagrożenia:


  1. Nie należy spożywać surowego lub niedogotowanego mięsa. Mięso przeznaczone do spożycia powinno być przygotowane w odpowiedniej temperaturze. Zaleca się stosowanie termometru do pomiaru temperatury wewnątrz przygotowanego mięsa, aby upewnić się, że cała porcja poddana została odpowiedniej obróbce termicznej. Wołowinę, jagnięcinę i cielęcinę należy przygotowywać w temperaturze co najmniej 62°, wieprzowinę, mięso mielone i dziczyznę w temperaturze co najmniej 71°, zaś drób (w całości) w temperaturze co najmniej 82°. Po pracy w kuchni należy umyć dokładnie ręce wodą z mydłem. Do obróbki mięsa najlepiej stosować osobną tacę (szklaną).
  2. Przed spożyciem należy umyć dokładnie i obrać owoce i warzywa.
  3. Deski do krojenia, naczynia, lady, przybory kuchenne i ręce należy myć w ciepłej wodzie z mydłem po kontakcie z surowym mięsem, drobiem, owocami morza i niemytymi owocami lub warzywami.
  4. Podczas kontaktu z ziemią (praca w ogrodzie, na działce) zaleca się używanie rękawic gumowych, a później dokładne umycie rąk wodą z mydłem.
  5. Należy zabezpieczyć piaskownice dziecięce, gdyż służą kotom chętnie do defekacji.
  6. Zaleca się karmienie kotów przygotowaną komercyjnie karmą, a nie surowym mięsem. Kuwetę należy sprzątać codziennie w gumowych rękawiczkach, a potem dokładnie umyć ręce wodą z mydłem.
  7. Należy unikać picia surowej wody, zwłaszcza w czasie podróży.
Nasze koty są typowymi "blokersami" - nie wychodzą z domu - jedynie latem na balkon. Nie dajemy im też surowego mięsa - czasem gotowane, a głównie sklepową karmę. Ja sama jestem kociarą od mniej więcej 6 lat, a własnego kota mam od 4 - toksoplazmozy nigdy nie przechodziłam (na początku ciąży robi się badania w tym kierunku) - nie boję się więc toksoplazmozy teraz. 


No dobrze, a co potem, jak dziecko się urodzi??

Nigdy nie przyszło mi do głowy, że po porodzie miałabym oddać moje dwa kocury. Na pewno nasze wspólne życie sporo się zmieni, ale jestem pewna, że damy radę. Jasne, na pewno będziemy pilnować, aby na początku nasze kocury nie ładowały się do łóżeczka, w którym będzie leżał Bąbel - będziemy więc musieli wygonić je z naszego łóżka i na noc zamykać drzwi do sypialni. Może to być trudne ;) bo Stasiek strasznie płacze jak zamykamy mu drzwi przed nosem - on odczuwa straszną potrzebę bycia tam, gdzie my. 

Nasze koty miały już nie raz styczność z dziećmi - co prawda nie z noworodkami, ale już takimi biegającymi i kumającymi że kot to kot. Póki co ani koty, ani dzieci nie ucierpiały - dzieciaki biegają za kotami, rzucają im myszki - a koty mają okazję żeby trochę pobiegać ;) jak kotom nudzi się bieganie, to kładą się gdzieś na widoku i nawet dają się pogłaskać. 

Ostatnio nawet śmiałam się z jednej sytuacji - dziecko znajomych w poszukiwaniu kota weszło pod łózko w sypialni, tak że tylko nogi wystawały. A w tym czasie jeden z kotów siedział na brzegu łóżka nad dzieckiem i się zastanawiał o co chodzi :D

A  na koniec mądry cytat ze strony Kocipazur.org
Wiele kotów chce również „ogrzać„ dziecko - i mogą się na nim układać w tym celu i tutaj konieczny byłby nadzór. Jednak w późniejszym czasie , jak dziecko trochę podrośnie kocie ciepło, mruczenie - doskonale wpływa na spokój ludzkiego dziecka i jego rozwój. Ten szkodliwy pogląd że kot może zagrażać dziecku został wzmocniony przez niemądre filmy, w których np. lekarz radzi kobiecie w ciąży pozbyć się kota. Koty nie duszą dzieci i nie wysysają z nich oddechu, jak wierzono w średniowieczu. Co nie znaczy, że małe dzieci i zwierzęta można beztrosko zostawiać bez opieki. Dzieci często nie rozumieją, że z kotem należy obchodzić się delikatnie i póki ten nie nauczy się unikania dziecięcej wylewności, może dojść do wzajemnego zranienia.Nie ma najmniejszych przeciwwskazań, aby dzieci i koty mieszkały razem. Wszystko zależy tylko od zdrowego i odpowiedzialnego podejścia dorosłych.

czwartek, 18 grudnia 2014

Pół żartem :-)

Wszystko się zgadza: wielki brzuch i dwa kocury ;)