środa, 11 marca 2015

Czas na sesję!

Jestem podekscytowana! W końcu udało mi się umówić z moim mężczyzną na sesję ciążową i dziś po południu startujemy :-) 

Przygotowałam już trochę 'gadżetów' - kilka bodziaków, malutkie słodziutkie buciki, spinacze i tasiemkę, napis "Witaj Olek" który zrobiłam na Baby Shower, scrabble, farbki do malowania ciała. Muszę jeszcze spakować kilka ciuchów dla mnie - na pewno męską koszulę, długą zwiewną sukienkę, ładną bieliznę ;) czeka mnie też pomalowanie paznokci u stóp - mam nadzieję, że dam radę, bo dawno tego nie robiłam ;)



O planowaniu sesji ciążowej pisałam TUTAJ, teraz wchodzimy więc w etap realizacji. Nie mogę się doczekać efektów! :-)

wtorek, 10 marca 2015

Dostałam mój pierwszy Brzusio Box!

Zgodnie z zapewnieniami, 10. marca kurier dostarczył mi mój pierwszy Brzusio Box - czyli pudełko pełne niespodzianek dla mnie i maluszka. Akurat paczka dotarła do mnie podczas odwiedzin koleżanki, więc obie z ciekawością otwierałyśmy pudełko.

Już samo pudełko, w które zapakowane są upominki, wygląda zachęcająco - myślę że zachowam je na drobnostki związane z ciążą.


Po otwarciu trochę zmylił mnie różowy papier - już myślałam, że to paczka przygotowana dla dziewczynki ;) jak się jednak okazało - produkty dla maluszka, które znajdują się w środku, są kolorystycznie przewidziane dla chłopca ;)


Na początku czekały mnie na mnie ulotki promocyjne firm, których produkty znajdują się w pudełku, a także pierwszy prezent - płyta Fundacji Rodzić po Ludzku, przygotowująca do ciąży, porodu i połogu. Na pewno ją przejrzę w ciągu najbliższych dni. 



W marcowym Brzusio Box znalazły się trzy drobiazgi przewidziane dla naszego Bąbla. Pierwsza rzecz, z której chyba najbardziej jestem zadowolona, to termoforek wypełniony pestkami wiśni. Akurat termoforu dla maluszka jeszcze nie miałam, a słyszałam od kilku osób że to przydatna rzecz np. podczas kolek czy bolącego brzuszka. Cena tego termoforku w sklepie producenta (Fiorino) to 15,99 zł. 



Od firmy Fiorino w pudełeczku znalazła się jeszcze jedna rzecz - zabawka z pestkami wiśni w środku. Zabawka wykonana jest z polaru minky i według producenta jest idealna do ćwiczeń manualnych dla dzieci, może też służyć jako ocieplacz do dłoni w chłodniejsze dni. Cena - 10,99 zł


Kolejna rzecz dla Olusia to klonowy gryzak z zawieszką, przeznaczony dla maluszków od 3. miesiąca życia od Lullalove. Nam trafił się żółwik z granatową zawieszką w moim ulubionym marynarskim stylu. gryzaczek zapakowany jest w woreczek. Cena: 36 zł.




No i teraz coś dla mnie: "luksusowe, naturalne przetwory owocowe" od Made with my Mum. Pierwszy o smaku truskawki z białą czekoladą (brzmi przepysznie!), drugi - konfitura borówka amerykańska z owocami leśnymi. Słoiczki są malutkie - mają tylko 40 ml. Myślę że skosztuję ich jutro na śniadanie ;) cena za słoiczek - 3,50 zł. 


I ostatnia rzecz: smoothie owocowe o smaku śliwki, jeżyny i jagody od Fimaro. Trochę szkoda, że nie dostałam wersji truskawka, malina, żurawina - bo uwielbiam truskawki, dobrze że trafił mi się taki krem ;) Cena: 4,99 zł. Smoothie też zostawię sobie na jutro, bo dziś już jestem pełna. 



Podsumowanie: Brzusio Box kosztuje 69 zł przy jednorazowym zamówieniu. Wartość produktów, które znalazły się w marcowej edycji, to ok. 75 zł. Szkoda, że produkty dla mnie zaraz znikną ;) za to Oluś myślę że będzie zadowolony z niespodzianek dla siebie - chociaż trochę czasu jeszcze minie, zanim zacznie z nich korzystać. Na plus jest to, że w Brzusio Box znajdują się produkty od polskich producentów, a do tego naturalne i zdrowe. 



czwartek, 5 marca 2015

Czy ja jestem jakaś dziwna? :-)

Kilka lat temu

Jesteśmy u znajomych, są u nich również ich znajomi z małą córeczką. Dziewczynka śpi w pokoju obok. Co jakiś czas wszyscy do niej zaglądają, żeby sprawdzić czy śpi. Wszyscy oprócz mnie - ja w tym czasie bawię się z kotem znajomym i gadam z nim jak z małym dzieckiem. 

Odkąd pamiętam na Facebooku

Dostaję powiadomienie na Facebooku, że jakiś mój znajomy udostępnił mi coś na mojej tablicy na Facebooku. Na 99% jest to coś związane z kotami - śmieszne zdjęcia, filmiki i grafiki. Ostatnio koleżanka wrzuciła mi taką grafikę:


Wczoraj

Wchodzę do sypialni. Na moim miejscu leży zwinięty w kłębek Stasiek. Jest taki mięciutki i kochany, że nie mogę się powstrzymać. Głaszczę, całuję, przytulam - oczywiście do momentu, aż mu się nie znudzi - wtedy zdarza mu się mnie drapnąć albo pacnąć łapą. Co mnie zbytnio nie zraża, bo za chwilę znowu jest takim słodziakiem, że ja znowu się powstrzymać nie mogę!





Wczoraj patrząc na Staśka zaczęłam się zastanawiać, czy ja jestem jakaś dziwna. I jak się zmieni moje podejście do kotów i dzieci po urodzeniu Olusia. Bo chyba się zmieni, prawda? :-) wtedy będę mieć dwóch słodziaków do przytulania i całowania ;)

środa, 4 marca 2015

31 tydzień ciąży. I szkoła rodzenia - połóg

Kiedyś wydawało mi się, że 9 miesięcy ciąży będzie trwało całe wieki. Teraz już wiem, że wcale nie, czas leci jak szalony a my jesteśmy już coraz bliżej porodu!

Leci nam już 31. tydzień ciąży. Moja waga pokazuje, że przytyłam 11 kg i mam wrażenie, że trochę zaokrągliła mi się twarz (całe szczęście jeszcze nie tak, jak Agnieszce Szulim we wczorajszym odcinku 'Na językach' ;))

Czuję się cały czas bardzo dobrze, brzuszek mi za bardzo nie doskwiera, nie mam problemów ze spaniem. Kilka razy dopadły mnie zaparcia i coraz trudniej mi założyć buty, ale daję radę. Oby tak było już do końca!

W poniedziałek zaliczyliśmy drugie zajęcia szkoły rodzenia, poświęcone tematowi połogu. Prowadziła je naprawdę bardzo sympatyczna położna - emanowała od niej pozytywna energia i mam wrażenie, że naprawdę fajna z niej kobitka :-) 

Położna skupiła się głównie na kilku pierwszych godzinach i dniach po porodzie. Ale mówiła też o tym, jak ważne jest karmienie dziecka mlekiem matki i stwierdziła, że każda kobieta powinna być w stanie wykarmić swoje dziecko - za przykład podała kobiety, które rodziły dzieci w obozach koncentracyjnych - były wychudzone i przemęczone, a mimo to były w stanie wykarmić dzieci. 

Podkreśliła też, jak ważne jest wsparcie tatusiów po porodzie - zwłaszcza w 3/4 dobie, kiedy u kobiety może pojawić się kryzys. No i uczuliła nas też na znające się na wszystkim, a zwłaszcza na postępowaniu z maluszkami, babcie, koleżanki i inne postronne osoby. Dziecko będzie nasze, my je będziemy wychowywać, więc to my będziemy najlepiej wiedzieć co zrobić. Byle by tylko nie zmieniać non stop środków do pielęgnacji czy lekarza. 


niedziela, 1 marca 2015

Baby Shower dla Olusia

Jeszcze niedawno nie miałam pojęcia, czym jest Baby Shower - ale to nic dziwnego, jeszcze niedawno nie miałam pojęcia o bardzo wielu tematach związanych z ciążą ;) w każdym razie - postanowiłam zorganizować Baby Shower dla swoich koleżanek. 

Czym jest Baby Shower?

Baby Shower - po polsku zwany 'bociankowe' - to nic innego jak spotkanie w babskim gronie, podczas którego panie obdarowują przyszłą mamę prezentami, a programie 'imprezy' nie powinno zabraknąć przeróżnych zabaw i konkursów. Ogólnie imprezę powinny przygotować koleżanki przyszłej mamusi. 

Ponieważ ja uwielbiam organizować różne rzeczy, to postanowiłam sama zająć się Baby Shower dla Olusia. A co, dam radę! :-) będzie to fajna okazja do spotkania w babskim gronie - tym bardziej że dwie koleżanki przyjeżdżają z Łodzi i Warszawy.

Do dzieła!


Zaczęłam oczywiście od przygotowania listy gości. Zaprosiłam 9 koleżanek - początkowo na imprezie miały być również babcie, ale akurat moja mama ma wtedy inną imprezę. Także będzie nas łącznie 10. Dziewczyny o terminie poinformowałam już kilka tygodni temu, a ostatnio wysłałam im oficjalne zaproszenie. Baby Shower odbędzie się 14 marca :-) ponieważ jedna z koleżanek akurat tego dnia wystawia swój spektakl w domu kultury, to wieczór zaczniemy kulturalnie, od przedstawienia. A później przeniesiemy się do naszego mieszkania. 



Druga rzecz to przygotowanie menu. Nad tym cały czas pracuję :-) póki co u znajomej która robi torty i inne słodkości zamówiłam ciasteczka, które będą w moim ukochanym klimacie - w paski i groszki ;) u mojego Marcina zamówiłam sushi - w tym też wersję dla ciężarnej, czyli bez łososia. Sama mam zamiar zrobić jakieś sałatki (jedną może owocową?) i jakieś przekąski. Zobaczymy co jeszcze trafi do menu ;)

Trzecia rzecz - dekoracje. Mam już napis "Olek" który docelowo zawiśnie nad łóżeczkiem - na czas przyjęcia zainstaluję go gdzieś w pokoju. Na pewno zrobię też girlandę z napisem - pomysł mam już w głowie :-) do dekoracji wykorzystam tez moje podusie oraz ciuszki Olka :-)

Czwarta rzecz - konkursy. Tę działkę postanowiłam odstąpić mojej przyjaciółce z Łodzi. Jestem pewna, że wymyśli coś ciekawego i szalonego, już się nie mogę doczekać co to będzie :-)

Poza tym - będziemy plotkować i na pewno dobrze się bawić. A ja zdam relację, jak już będzie po wszystkim ;)