czwartek, 19 marca 2015

Jak ojciec z synem

Są dni, kiedy trochę się o siebie martwię. Nie szaleję bowiem na punkcie innych dzieci - nawet jeśli są malutkie. Zdecydowanie bardziej rozczula mnie patrzenie na mojego kota Stanisława - jego mogłabym zagłaskać i zacałować - gdyby tylko tak się dał :-) Pewnie zmieni mi się to, jak urodzi się Aleksander. 

Póki co jednak zauważyłam, że bardzo rozczula mnie widok Ojca i kilkuletniego syna. Wtedy od razu wyobrażam sobie moich dwóch chłopaków razem - Marcina i Olusia - którzy załatwiają swoje męskie sprawy. I od razu nos mi się robi czerwony a oczy - szklane. 

Moi mężczyźni łapią kontakt :-)

Kilkanaście dni temu wchodziłam do sklepu, a przede mną szły jeszcze chyba dwie kobiety i właśnie ojciec z synem. I tata powiedział do tego kilkulatka: Przepuścimy Panie, będziemy dżentelmenami. 

A dziś pojechałam na badania i krew oddawał mniej więcej 6-letni chłopiec, który był z tatą. Z tego co zrozumiałam - wcześniej chłopiec chyba dwa razy z mamą przyjechał na oddanie krwi, ale bał się. Dziś maluch był dzielny i krew oddał. Jak posłuchałam chwilę, jak tata z nim rozmawia, to naprawdę się wzruszyłam. 

Wiem, że Marcin będzie wspaniałym tatą. Że będzie spędzał z Olkiem dużo czasu i że będzie mu pokazywał męski świat. Już zresztą planuje, że będą razem jeździć na motocyklach - chociaż to akurat chyba po moim trupie :-)

wtorek, 17 marca 2015

Baby Shower za nami! Część 2: zabawy i prezenty

Zgodnie z obietnicą wrzucam drugą część posta dotyczącą sobotniego Baby Shower. Tym razem chciałam Wam zaprezentować zabawy, jakie towarzyszyły nam tego wieczoru oraz przepiękne prezenty, które z Olusiem dostaliśmy!

Oluś dał ciociom znać, że imprezka bardzo mu się podoba :-)

Ogólnie wieczór upłynął nam na rozmowach na różne tematy - takie poświęcone macierzyństwu, jak i zupełnie luźne. Wśród zaproszonych na Baby Shower dziewczyn znalazły się zarówno matki, jak i młode mężatki czy singielki, a więc tematów do rozmów było naprawdę sporo. A pomiędzy rozmowami czekały na nas...

Zabawy na Baby Shower

O przygotowanie zabaw poprosiłam moją przyjaciółkę z Łodzi. Wiedziałam, że Magda uwielbia takie wyzwania i że przygotowując atrakcje będzie miała z tego frajdę :-) no i się nie zawiodłam. Magda wspólnie z drugą znajomą Anią przygotowały trzy naprawdę fajne zabawy.

Zaczęło się od życzeń dla Olusia. Wszystkie ciocie dostały kartki i długopisy i miały dokończyć  zapisane zdania - np. "życzę Ci abyś pokochał...", "życzę Ci abyś stał się...", "życzę Ci abyś śmiał się z...". Dziewczyny uzupełniając życzenia wykazały się dużą kreatywnością. Wszystkie życzenia włożyły do koperty, która trafiła do mnie. Już po ich wyjściu odczytałam wszystkie życzenia i naprawdę się wzruszyłam i uśmiałam. Jak Oluś podrośnie, to będzie miał piękną pamiątkę! :-)

Kolejna zabawa polegała na odpowiadaniu na pytania związane ze mną. Dziewczyny dostały kartki z pytaniami na mój temat i musiały odpowiedzieć np. kiedy się urodziłam, kim są moi rodzice, jaki jest mój ulubiony sklep czy potrawa. Ja odpowiedziałam na te same pytania, później sprawdzałyśmy odpowiedzi. Kilka dziewczyn uzyskało tyle samo punktów, więc w dogrywce wymyślałyśmy własne pytania, a dla zwyciężczyni ufundowałam nagrodę - zrobioną przeze mnie podusię :-)

Na koniec dziewczyny mogły wykazać się dużą kreatywnością! Dostały białe body i farbki do malowania na ubraniach i przygotowały wyjątkowe ubranka dla Olusia. Body są w różnych rozmiarach, więc Oluś będzie mógł przez kilka miesięcy urzędować w ubrankach od Cioć :-)




Cudowne prezenty od Cioć

Dziewczyny zaskoczyły mnie też przepięknymi prezentami. Jak się okazało - pomyślały zarówno o mnie, jak i o Olusiu. Ja dostałam przecudną bransoletkę, która od soboty codziennie mi towarzyszy i pięknie się prezentuje. 



Oluś dostał za to mięciutki i naprawdę prześliczny zestaw rzeczy z bambusa: ręczniczek kąpielowy z myjką, podusię i kołderkę do łóżeczka lub wózeczka oraz dwie pieluszki bambusowe - wszystko w marynarskim klimacie. Nie dość, że uwielbiam takie marynistyczne klimaty, to jeszcze te rzeczy są tak milusie i delikatne, że już wiem, że będę z nich często korzystać! I jestem pewna, że Olusiowi też się spodobają :-)


Oluś dostał jeszcze Album Maluszka. Uzupełniłam już pierwsze kilka stron, muszę tylko wkleić zdjęcia. I oczywiście jak Oluś pojawi się na świecie, to będę miała trochę pracy przy jego uzupełnianiu, ale będzie to naprawdę niesamowita pamiątka!

Podsumowanie

Baby Shower to impreza, która przyszła do nas z Zachodu - są oczywiście tacy, którzy nie lubią takich zapożyczeń. Ja jednak nie mam nic przeciwko fajnym zwyczajom, które można wykorzystać na naszym gruncie. Ktoś może powiedzieć - no ale przecież babskie spotkanie można zorganizować bez nazywania tego 'Baby Shower'. No jasne, takie spotkania też organizuję albo w nich uczestniczę ;) ale samo przygotowanie dekoracji i zabaw sprawiło nam mnóstwo frajdy - także cieszę się, że z pomocą dziewczyn udało mi się to wszystko zorganizować!

niedziela, 15 marca 2015

Baby Shower za nami! Część 1: przygotowania

Impreza, impreza i po imprezie! Baby Shower dla Olusia udało się naprawdę świetnie. Już zdradzam Wam szczegóły naszej imprezy! O planowaniu imprezy pisałam TUTAJ. Dziś kilka słów na temat przygotowań, a w najbliższym czasie - relacja z przebiegu imprezy i piękne prezenty, które dostałam od dziewczyn :-)

Dekoracje

Dekoracje na Baby Shower przygotowałam wspólnie z koleżankami. W naszym salonie zawisła girlanda z napisem "Witaj Olek" - szablon literek znalazłam w Internecie, wycięte literki zawiesiłam na tasiemce za pomocą miniaturowych spinaczy. Również na tasiemce i spinaczach zawiesiliśmy ciuszki Olusia - bodziaki i skarpeteczki :-)




Na szafkach przykleiłyśmy też napis, który docelowo znajdzie się nad łóżeczkiem Olusia. Dekoracja powstała też na szafie w przedpokoju - myślę że ona będzie nam towarzyszyła do porodu, tym bardziej że dziś aplikacja ciążowa wskazuje dokładnie 50 dni do planowanej daty porodu ;)





Menu na Baby Shower

Nie jestem kulinarnym mistrzem, wręcz przeciwnie ;) w przygotowaniu dań na wieczór pomogło mi kilka osób. Ostatecznie podczas Baby Shower zajadałyśmy się:

  • sushi przygotowanym przez Marcina - była wersja z surowym łososiem oraz wersja wegetariańska dla mnie. Kilka dziewczyn sushi uwielbiało, a kilka jadło je pierwszy raz. W każdym razie krążki sushi rozeszły się jak ciepłe bułeczki, a ja sama zjadłam ich co najmniej kilkanaście ;)
  • sałatkami - sałatką z tortellini (przepis od Diabelnie Anielskiej :-)) oraz sałatką z ananasem, selerem i kurczakiem (którą zrobiła Marcina mama :-))
  • nuggetsami z sosem ketchupowo-majonezowym oraz tzatziki, 
  • murzynkiem z orzechami w polewie czekoladowej, również upieczonym przez mamę Marcina.



Słodkim hitem imprezy okazały się też ciasteczka, które zamówiłam u mojej znajomej. Ciasteczka były w kolorze całej imprezy - czyli biało - błękitno - szare, w przeróżnych kształtach - bodziaków, wózeczka, ciążowego brzuszka czy serduszka. Ciasteczka wyglądały tak cudnie, że szkoda było nam ich zjeść - najpierw więc nacieszyłyśmy oczy ich widokiem. Kiedy w końcu postanowiłyśmy je schrupać, okazały się równie pyszne, co piękne!





Ps. Po zdjęciach pewnie widać, które robił Tatuś Fotograf, a które ja ;)

sobota, 14 marca 2015

Pierwszy ciążowy kryzys?

Dziś w nocy zaliczyłam chyba mój pierwszy ciążowy kryzys. Obudziłam się w nocy, oczywiście zaliczyłam toaletę. Chciało mi się spać, ale miałam już dosyć spania na lewym boku, niestety wszelkie próby ułożenia się w innej pozycji sprawiały, że źle się czułam - przy czym nie wiem już sama, czy to psychika tak na mnie działa (zakodowałam sobie już że ten lewy bok jest najlepszy dla dziecka), czy rzeczywiście jak tylko kładłam się na plecach to robiło mi się jakoś słabo. 

W każdym razie próbowałam się jakoś ułożyć na tym lewym boku i zasnąć. Wtedy moim kocurom zachciało się bawić - no i rozpoczęły gonitwy po całym mieszkaniu, oczywiście również po naszej sypialni. Kilka razy wstawałam, w końcu wygoniłam je z sypialni i zamknęłam drzwi. Znowu zaczęłam układać się na tym lewym znienawidzonym już boku i pomyślałam, że zaczynam mieć dosyć tego 'błogosławionego stanu'. O mało tego nie wykrzyczałam ;)

Później jeszcze obudziło mnie skakanie któregoś kota na klamkę - na szczęście wtedy Marcin wstał i jakoś przemówił kotom do rozsądku ;)

Co w tym wszystkim najdziwniejsze: obudziłam się rano, jak Marcin wstawał. I położyłam się na plecach. I zasnęłam bez problemu! Później jeszcze zaliczyłam drzemkę na prawym boku - też się dało! No ale w nocy tak spać nie mogłam. I bądź tu człowieku mądry! :-)

Na szczęście po całkowitym przebudzeniu po nocnym kryzysie nie było ani śladu. Przypomniałam sobie że jest sobota, a mnie czeka dziś Baby Shower :-) także wracam do pracy i mam nadzieję, że takich kryzysów będę mieć jak najmniej!

czwartek, 12 marca 2015

Pierwsze efekty sesji ciążowej

Zgodnie z planem wczoraj robiliśmy sesję ciążową. Tak jak kiedyś wspominałam - Marcin jest fotografem, więc oczywiście on robił mi zdjęcia. Dzięki temu ja się niczym nie stresowałam (kilka razy zapytałam tylko, czy jak robi zdjęcia młodym modelkom, to też im tak włosy poprawia ;) ale odpowiedział że nie :)). Jedyny minus - tatuś niezbyt chętnie sam chciał pozować. No ale udało mi się go namówić na dwa zdjęcia - przy czym na jednym występuje tylko jego stopa - no i moja ;) 

Zrobienie zdjęć zajęło nam koło 3 godzin. Pozowanie w ciąży to trochę męczące zajęcie - trzeba spędzać czas w różnych dziwnych pozach, raz na stojaka, raz na leżąco, a raz się wcale ruszać nie można - bo na brzuchu leżą literki ze Scrabble :-) w każdym razie czas nam zleciał bardzo szybko. 

Póki co dwa zdjęcia są gotowe, na resztę pewnie będzie trzeba trochę poczekać, bo Tatuś ma trochę swojej pracy.

A tu oczywiście brzuszek z podusią zrobioną specjalnie dla Olusia przeze mnie :-)


A na koniec zapraszam na Marcina stronę oraz na Facebooka - tam możecie zobaczyć więcej jego zdjęć!