Są dni, kiedy trochę się o siebie martwię. Nie szaleję bowiem na punkcie innych dzieci - nawet jeśli są malutkie. Zdecydowanie bardziej rozczula mnie patrzenie na mojego kota Stanisława - jego mogłabym zagłaskać i zacałować - gdyby tylko tak się dał :-) Pewnie zmieni mi się to, jak urodzi się Aleksander.
Póki co jednak zauważyłam, że bardzo rozczula mnie widok Ojca i kilkuletniego syna. Wtedy od razu wyobrażam sobie moich dwóch chłopaków razem - Marcina i Olusia - którzy załatwiają swoje męskie sprawy. I od razu nos mi się robi czerwony a oczy - szklane.
![]() |
| Moi mężczyźni łapią kontakt :-) |
Kilkanaście dni temu wchodziłam do sklepu, a przede mną szły jeszcze chyba dwie kobiety i właśnie ojciec z synem. I tata powiedział do tego kilkulatka: Przepuścimy Panie, będziemy dżentelmenami.
A dziś pojechałam na badania i krew oddawał mniej więcej 6-letni chłopiec, który był z tatą. Z tego co zrozumiałam - wcześniej chłopiec chyba dwa razy z mamą przyjechał na oddanie krwi, ale bał się. Dziś maluch był dzielny i krew oddał. Jak posłuchałam chwilę, jak tata z nim rozmawia, to naprawdę się wzruszyłam.
Wiem, że Marcin będzie wspaniałym tatą. Że będzie spędzał z Olkiem dużo czasu i że będzie mu pokazywał męski świat. Już zresztą planuje, że będą razem jeździć na motocyklach - chociaż to akurat chyba po moim trupie :-)
