Duża ilość wolnego czasu sprzyja... wydawaniu pieniędzy, jak się okazuje ;) w ciągu ostatnich dwóch dni pozamawiałam kilka rzeczy dla Olka i dla siebie, zastanawiam się tylko - czy zdążę odebrać przesyłki?
Dla Olka zamówiłam dwa prześcieradełka do wózka oraz łańcuszek do smoczka - zobaczyłam taki na zdjęciu na Instagramie i nie mogłam się powstrzymać! Olek będzie miał łańcuszek z kotkiem i swoim imieniem:
![]() |
| foto www.kajalandia.pl |
Dla siebie - i Marcina oczywiście - zamówiłam książkę "Pierwszy rok życia dziecka" Heidi Murkoff. Do kupna tej książki zbierałam się kilka miesięcy... skoro Olek lada chwila pojawi się na świecie, to najwyższa pora żeby mieć ją w swoich zbiorach!
W końcu postanowiłam też zamówić maszynę do szycia. Do tej pory poduszki zszywałam (a właściwie Marcin zszywał a ja mu asystowałam ;)) u jego Mamy, która ma maszynę. Stwierdziłam jednak, że przy malutkim dziecku zdecydowanie wygodniej będzie mieć maszynę na miejscu. Skusiłam się na maszynę z IKEA, którą polecała mi znajoma. Maszyna jest mała i zwinna, a do moich poduszkowych potrzeb - wystarczająca. Nie wiem tylko jeszcze, czy będę miała czas na poduszkowe hobby po porodzie ;)
Przy okazji uzupełniłam jeszcze braki w filcu i koronkach.
A co u nas?
Wczoraj byliśmy na KTG i USG. Synkowi mojemu póki co nie spieszy się na świat, szyjka jest jeszcze zamknięta, chociaż skrócona. Według USG Olek waży już 3 800 g! - aż w szoku jestem, bo trzy tygodnie temu ważył 3 000 g i lekarz stwierdził, że powinien dobić do 3 500. No ale oczywiście pomiar z USG jest tylko szacowaną wagą, po porodzie okaże się, ile rzeczywiście będzie ważył nasz Bąbel.
Ja zaliczyłam w ciągu ostatnich kilku dni parę napadów stresu i paniki. Były łzy, myśli że nie jestem na to wszystko gotowa... na szczęście póki co mi przeszło ;)
