Z jednej poduszki dla Olusia zrobiło się już jakieś dwadzieścia pięć poduszek dla znajomych. A może nawet więcej, bo lista stale się powiększa ;)
Zaczęło się od sówki, ale w międzyczasie do poduszkowego zoo dołączyły koty, myszki, zające, żaby i pingwiny ;)
Zupełnie przez przypadek dowiedziałam się też, że malutkie dzieciaki uwielbiają zabawki z metkami - nie ma problemu, kolorowe metki trafiły na podusie!
Żeby nikt nie pomylił podusi, powstały też wersje z imionami:
I choć wszystkie poduchy wyglądają cudnie, to mnie najbardziej podoba się ta, którą uszyłam specjalnie dla naszego Aleksandra. Jak widać - idealnie komponuje się z kolorem ścian w naszej sypialni ;)
No nic, wracam do szycia!
