Przyznam, że trochę obawiałam się trzydniowej wyprawy z Olkiem, tym bardziej że wyjazd zaplanowaliśmy jakoś tuż po porodzie, jak jeszcze nie miałam bladego pojęcia o tym, jak wygląda życie z niemowlakiem. Jak było bliżej wyjazdu, to zaczęłam się obawiać pogody - tuż przed wyjazdem upały były straszne i nie wyobrażałam sobie całodziennych spacerów po Krakowie w taką pogodę, a tym bardziej - siedzenia w mieszkaniu. A w weekend były burze i Kraków pozalewało - więc też było się o co martwić.
Moje obawy okazały się jednak niepotrzebne. Pogoda była idealna na spacerowanie (ponad 20 stopni i słoneczko). Olek dobrze zniósł podróż - większość prawie 3-godzinnej drogi przespał, tylko troszkę pomarudził.
Podczas spacerów Olek spał w wózku, a jak zatrzymywaliśmy się na jedzenie czy picie - wtedy momentalnie się budził i poznawał uroki Krakowa ;) koło 20.00 natomiast zasypiał twardo w wózku, dzięki czemu do 22.00 mogliśmy sobie na spokojnie posiedzieć w urokliwych knajpkach na Kazimierzu. Po powrocie do mieszkania szybciutko go kąpaliśmy, dostawał cyca i momentalnie zasypiał. Jedynie w nocy sporo się wiercił - spaliśmy w trójkę na łóżku, więc to odczuliśmy. No i od 6.00 już nie spał, a więc i my nie.
W środę razem z Olkiem wybrałam się na spotkanie majóweczek - czyli koleżanek z ciążowego forum. Było nas pięć plus piątka naszych dzieciaków. Super było tak się spotkać w realu, popatrzeć na inne dzieci w dokładnie tym samym wieku, pogadać o wszystkim. Jak się okazało - Olek był najbardziej żywym majówkowym dzieckiem na spotkaniu :-) rzucał się w wózku żeby tylko wziąć go na ręce, a posadzony na leżaku do wspólnego foto maluszków - kręcił się na nim jak szalony :-)
Po południu też się wiercił i w wózku nie chciał poleżeć - widocznie chciał pozwiedzać, bo wzięty na ręce zadzierał głowę wysoko i podziwiał krakowskie zabytki :-)
Ogólnie może nie odpoczęliśmy (Olek urządzał nam wczesne pobudki, a całe dnie chodziliśmy), ale przesiąknęliśmy klimatem Krakowa, odwiedziliśmy sporo urokliwych miejsc i te nasze ulubione w Krakowie. I pomimo tego, że byliśmy z dzieckiem, to tak naprawdę robiliśmy to, na co mieliśmy w danej chwili ochotę. Albo to, na co ochotę miały dzieci naszych znajomych ;)
W każdym razie: już nie boję się wyjazdu z niemowlakiem na dłużej. A przynajmniej z moim niemowlakiem, który chyba po rodzicach ma w sobie coś z turysty :-)
W każdym razie: już nie boję się wyjazdu z niemowlakiem na dłużej. A przynajmniej z moim niemowlakiem, który chyba po rodzicach ma w sobie coś z turysty :-)
Ciesze się ze wycieczka się udała ☺
OdpowiedzUsuńJak widać, dziecko wcale nie musi ograniczać :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wyjazd się udał! :)
Uwielbiam Kraków :)
OdpowiedzUsuńRośnie Wam mały turysta :) Super, że jesteście tacy odważni, niektórzy rodzice boją się niemalże z domu wychodzić z maluchem, aż jestem ciekawa w którą stronę my pójdziemy ;)
OdpowiedzUsuńSuper, że pomimo narodzin dziecka nie zrezygnowaliście z wyjazdu wakacyjnego. Małe dzieci nie stanowią problemu podczas urlopu, o ile wszystko dobrze się rozplanuje. pogoda dopisywała, a to najważniejsze na wyjeździe.
OdpowiedzUsuń